Prezentacje programowe SLD

Sojusz Lewicy Demokratycznej ma program pasujący do koalicji praktycznie z każdą partią, choć najwięcej łączy go z PiS.

Po sobotnim posiedzeniu Rady Krajowej SLD na stronach internetowych tej partii pojawiły się „Prezentacje programowe SLD”. To dorobek debat programowych organizowanych od 2012 r. Diagnoza jest surowa: mamy recesję (choć według premiera w tym roku będziemy mieć 1,5-proc. wzrost) i rosnące bezrobocie. Gdy SLD zacznie rządzić, gospodarka ruszy z kopyta – w tempie 5 proc., a po czterech latach – nawet 7 proc., powstanie co najmniej 1,5-2 mln nowych miejsc pracy.

Jak to zrobić? SLD proponuje stworzenie trzech nowych okręgów przemysłowych (centralny, północny i południowy), podniesienie płacy minimalnej, przywrócenie tzw. dużej ulgi budowlanej oraz ulgi na budowę mieszkań pod wynajem, wprowadzenie ulgi w PIT za legalne zatrudnianie niani.

Tymczasem ulgi budowlane już były, zostały zniesione, bo służyły głównie zamożnym, a powodowały znaczący uszczerbek w dochodach państwa.

SLD proponuje zwolnienie przedsiębiorców, którzy rozpoczynają działalność, na 18 miesięcy z płacenia ZUS za pierwszego i drugiego zatrudnionego, oskładkowanie wszystkich umów-zleceń (czyli także mniej pieniędzy w kieszeni pracownika).

Do tego jeszcze wzrosną nakłady na służbę zdrowia, choć Sojusz nie dodaje, że oznaczałoby to podniesienie składki zdrowotnej, a więc zmniejszenie pensji. Ciekawe, o ile miałaby ta składka wzrosnąć, by starczyło na skrócenie kolejek do specjalistów, otwarcie oddziałów geriatrycznych oraz wprowadzenie ryczałtu na leki, gdy wydatki przekroczą pewien pułap.

Wszystkie te rzeczy są potrzebne, ale pieniądze na nie mogą pochodzić tylko z jednego źródła: od pacjentów – albo wyższa składka, albo wyższe podatki. I rzeczywiście SLD proponuje 40-proc. składkę dla najbogatszych, tyle tylko, że nie ma ich wielu, na wszystko nie starczy.

W SLD mają tego świadomość. – Dodatkowa stawka dla najbogatszych obejmie niewiele osób, w Polsce klasa średnia mieści się w drugim progu podatkowym, płaci 32 proc. Jednak ci najbiedniejsi będą mieli poczucie, że ci bogatsi więcej dokładają do wspólnego kotła – mówi polityk SLD.

W edukacji Sojusz proponuje zniesienie gimnazjów i powrót do starego systemu. Tu także brakuje szacunków: ilu nauczycieli straciłoby pracę, ile kosztowałoby takie przekształcenie systemu?

Podnoszenie PIT czy likwidacja gimnazjów odróżniają SLD od PO, ale – jak mówią politycy Sojuszu – „teraz chodzi o to, by zdobyć władzę, a jak już będziemy rządzić, to wiadomo: trzeba będzie iść na kompromisy z koalicjantem”. Program SLD najbardziej przypomina propozycje PiS: podniesienie płacy minimalnej, ulgi podatkowe, zniesienie gimnazjów. Odróżnia go pomysł, by publiczne placówki opieki zdrowotnej „przestrzegały zasad świeckiego państwa”, co oznacza brak krzyży.

Opublikowanie fragmentów programu – nie ma nic o emeryturach, kulturze czy szkolnictwie wyższym – służy strategii SLD pokazania się jako partia przewidywalna, zdolna rządzić lepiej niż ekipa Donalda Tuska.

Dodaj komentarz