Komentarz SLD do spraw bieżących

W obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej przyznanie nagród przez prezydium Sejmu jest błędem. Przypominamy, że to marszałek Sejmu z Platformy Obywatelskiej podjęła taką decyzję. I Marszałek Senatu również z PO, który przyznał sobie nagrodę w wysokości 50 tys. zł. A były minister Grad miesięcznie zarabia dwukrotność tej kwoty. Natomiast Wicemarszałek Jerzy Wenderlich przekazał swoją nagrodę na hospicjum i na fundację zajmującą się dziećmi niepełnosprawnymi. J. Wenderlich popełnił błąd, ale go naprawił. Najgorzej jest tkwić w błędzie.

Reakcja Klubu Poselskiego Ruchu Palikota jest przejawem wewnętrznej wojny. Żałujemy, że ofiarą tej wojny padła Wanda Nowicka, działaczka społeczna, która od wielu lat walczy o prawa kobiet. Mamy do czynienia z kolejnym  happeningiem Janusza Palikota i postępowaniem w myśl zasady: „feministki zrobiły swoje, feministki mogą odejść”. Ubolewamy, że ofiarą tego działania stała się Wanda Nowicka. Jeśli dojdzie do głosowania w sprawie odwołania Pani wicemarszałek, SLD będzie się kierował merytoryczną oceną analizy jej pracy. W zależności od tej oceny podejmiemy decyzję.

40 tys. Wandy Nowickiej jest niczym w porównaniu z milionami, które rozpłynęły się z konta Janusza Palikota, gdy wchodził on do polityki.

Ruch Palikota jest ostatnim, który może kogoś pouczać i wyznaczać granice moralności. Janusz Palikot będzie wtedy wiarygodny w sprawie Wandy Nowickiej, gdy zmusi Pana posła Krupe, do zwrotu pieniędzy, które ten miał wyłudzić z Kancelarii Sejmu. A następnie skłoni go do rezygnacji z mandatu lub wyrzuci z Klubu Ruchu Palikota.

Jeżeli Janusz Palikot chce być tak bezkompromisowy, to powinien również zająć się posłem (Andrzej Piątak), który jest właścicielem fermy norek i według mediów, odpowiada za ich dręczenie, czy innym posłem, który miał wyłudzać bilety na EURO 2012.

W piątek (25.01) Sejm się pomylił: utrzymał Arłukowicza, odrzucił związki partnerskie. A powinno być odwrotnie. Przekonaliśmy się po raz kolejny, że w Sejmie jest nadreprezentacja konserwatywnej i radykalnej prawicy.

Głosowanie w sprawie ustaw o związkach partnerskich to osobista przegrana Donalda Tuska. Premier Tusk doznał dzisiaj widowiskowej porażki, osobiście zaangażował się w skierowanie projektów ustaw o związkach partnerskich do sejmowej komisji. I przegrał. Jego przywództwo zostało zakwestionowane. 54 posłów odmówiło mu poparcia (46 przeciwko, 8 wstrzymujących). To głosowanie również pokazuje jak silną frakcją w PO jest nurt konserwatywno-katolicki. Frakcja twardogłowych (betonu) w PO rośnie w siłę.

Mieliśmy do czynienia z niespotykaną sytuacją, w której Minister Sprawiedliwości orzekł, że projekty ustaw są niekonstytucyjne, a Premier, że są konstytucyjne i wezwał do ich poparcia. Jeszcze nigdy dotąd premier rządu nie dyskutował z ministrem swojego rządu na mównicy sejmowej. Jeden z nich musi złożyć dymisję i raczej nie jest to premier.

W tej kadencji Sejmu, żaden postępowy projekt ustawy, nie ma szans na przeprowadzenie. Pogłębienie integracji europejskiej, wprowadzenie EURO stoją również pod znakiem zapytania wobec nowej konserwatywnej większości w Sejmie (PiS, część PO, PSL i Solidarna Polska).

Jeśli obywatele Rzeczypospolitej chcą aby było stanowione  bardziej postępowe prawo, obywatele Rzeczypospolitej muszą zmienić skład Sejmu.

Dodaj komentarz