Przebieg i wyniki wyborów prezydenckich w Rosji, odbytych w minioną niedzielę w zupełnie innej atmosferze politycznej niż wybory do Dumy Państwowej z 4 grudnia ub.r., które były dość powszechnie kontestowane ze względu na nieprzejrzystość oraz wypaczenie rezultatów, dostarczyły mnóstwo materiałów do analizy. Na ich podstawie można próbować udowodnić dowolną, nawet karkołomną tezę,co też się działo i dzieje nie tylko w Polsce.
To trochę tak, jak niedawny incydent z obecnością Krzysztofa Pendereckiego w tzw. carskiej loży w moskiewskim Teatrze Bolszom, który został wzięty za (rzeczywiście doń bardzo podobnego) niepopularnego przewodniczącego Centralnej Komisji Wyborczej Władimira Czurowa i w sumie powitany gwizdami. Czurow, z którym – wraz z delegacją Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy – miałem okazję spotykać się dwukrotnie w ciągu ostatniego miesiąca,zasłynął m.in. kilkoma kuriozalnymi wypowiedziami, w tym tą o międzynarodowych obserwatorach przyjeżdżających do Rosji i usiłujących zbierać informacje polityczne i wojskowe, np. na temat ośrodków nuklearnych.
To tak się miało i ma do rzeczywistości rosyjskiej, jak często popełniany błąd – również przez rodzimych ekspertów – polegający na patrzeniu na ten ogromny kraj niemal wyłącznie przez pryzmat Moskwy i Petersburga, a dodatkowo – nierzadko – bazujących na niekiedy dość jednostronnych opiniach opozycji. Zresztą to dlatego zdecydowałem się obserwować same wybory na dalekiej Kamczatce-w jednym z 83, i obrosłych historycznie złą sławą, regionów Rosji. Półtora razy większym od Polski, z zaledwie 400-tysięczną populacją, gdzie wybory (podobnie jak na Czukotce i w Magadanie) zaczęły się najwcześniej.
Władimir Putin wygrał zdecydowanie w pierwszej turze i jego sukcesu w sensie poważnym nikt nie kwestionuje. Dobrze zareagowały też na ten fakt rynki rosyjskie -m.in. indeks Micex wzrósł od razu o 0,9%, nadal umacniał się wyraźnie rubel, zwłaszcza w stosunku do euro. Odebrano to jako przejaw stabilizacji wewnętrznej i przewidywalność rozwoju przyszłej sytuacji. Alternatywą mogłaby być druga tura (analogicznie, jak w 1996 r., w której wówczas spotkali się Borys Jelcyn i lider komunistów Władimir Ziuganow), co – zdaniem wielu – mogłoby prowadzić do niekorzystnej polaryzacji. W istniejących warunkach do ewentualnej drugiej tury z Putinem mógł wejść również jedynie Żiuganow (uzyskał ostatecznie blisko 18% i nie uznał rezultatu wyborów; nawet nie pogratulował zwycięzcy). Odróżnić należy przy tym wyraźnie dwa obszary związane z wyborami: techniczno-administracyjny oraz prawno-polityczny.
Jeśli chodzi o ten pierwszy,to dokonano wielu korzystnych zmian w tym roku.Ogromnie ciekawy okazał się pierwszy na taką skalę w świecie eksperyment instalacji w każdym z punktów wyborczych (było ich – od Kaliningradu po Kamczatkę- ok. 96 tys.,przy 108 mln obywateli uprawnionych do głosowania) dwóch web kamer, co umożliwiło obserwację głosowania przez internet, a wszystkie materiały mają być zachowane przez rok. Kilka milionów osób na bieżąco śledziło wyniki głosowania (koszt tej operacji szacowano na ponad 46 mld rubli; 1 dol. ma prawie 30 rb.). To właśnie było reakcją na poważne wątpliwości co do uczciwości oraz transparentności wyborów parlamentarnych. Wyraźnie zwiększyła się zarazem liczba punktów, w których głosy liczono elektronicznie.
Zupełnie czymś innym był i jest drugi obszar. Obowiązujące dotychczas prawo niemal uniemożliwiało rejestrację nowych partii politycznych (mimo wielu prób w minionych latach odmówiono rejestracji szeregu z nich). Podobnie było z rejestracją kandydatów na prezydenta – w przypadku osób nie wysuniętych przez partie reprezentowane w Dumie – jak działo się to w sytuacji Putina,Ziuganowa, lidera Partii Liberalno-Demokratycznej Władimira Żirinowskiego oraz “Sprawiedliwej Rosji” Sergieja Mironowa. Grigorijowi Jawlinskiemu z “Jabłoka” i kilku innym kandydatom nie udało się zebrać wymaganych 2 mln głosów w krótkim czasie i to w odpowiednio dużej liczbie regionów. Sztuki tej dokonał tylko miliarder Michaił Prochorow – wykorzystując m.in. fakt prowadzenia działalności gospodarczej w ponad 20 regionach i koncentrując się, wraz ze specjalnie przygotowanymi managerami oraz ochotnikami, na akcji zbierania podpisów na lotniskach, dworcach kolejowych oraz w supermarketach.
46-letni Prochorow okazał się zresztą jednym ze zwycięzców wyborów. W Moskwie-jedynym z regionów, gdzie Putin uzyskał mniej niż połowę głosów (46,9%) – zdobył ich 20,4%. Miał też świetne wyniki w innych dużych miastach – w Jekaterynburgu (18,7%) i Petersburgu (15,4%). Prochorow przyciągał świeżością, wyglądem, imponował młodzieży (również paradoksalnie jako kawaler – obiecał się ożenić w przypadku wygranej, podobnie jak sprzedać cały swój majątek). Jak mi powiedział -gdyby wybory odbywały się tylko w internecie, wygrałby je już w I turze).
Władze na Kremlu postanowiły wyciągnąć wnioski z powyższych wielkich ułomności. Prezydent Miedwiediew szybko skierował do Dumy projekty kilku ustaw, zmieniających wspomniane restrykcyjne przepisy. Ustawa o uproszczonym systemie rejestracji partii politycznych została już przyjęta w pierwszym czytaniu. Ale przecież następne wybory do Dumy odbędą się za 5 lat, a prezydenckie za 6 lat i dopiero wówczas nowe regulacje wejdą w życie. Dużo wątpliwości budziła też sama kampania i dostęp kandydatów do mediów zwłaszcza do kanałów telewizji państwowej. Putin nie uczestniczył w żadnych debatach w TV; zastępowały go “osoby upoważnione”. Prezentowany był raczej jako premier, a nie kandydat. Zręcznie przy tym dystansował się od tracącej popularność partii “Wspólna Rosja”.
Co stanie się w najbliższym czasie? Z pewnością po objęciu prezydentury Putin-tak,jak zapowiedział-mianuje Medwiediewa premierem, ale nie wiadomo na jak długo.Demonstracje i protesty opozycji (najbliższa zapowiedziana jest w Moskwie na 10 marca b.r.) będą trwać,ale raczej ze zmniejszoną siłą. Rosję czekają głębokie zmiany systemu wyborczego i może nawet politycznego. Również reformy ekonomiczne oraz procesy związane z wyraźnym umacnianiem się społeczeństwa obywatelskiego. Za 6 lat, po upływie nowej kadencji Putina (dostał on wprawdzie ponad 63% głosów,ale o 5 mln mniej niż w 2004 r.), raczej nie będzie już na scenie politycznej Żirinowskiego, Żiuganowa, czy Mironowa. Pozostaną:Putin, Prochorow i otwarte jawi się pytanie,kto się może jeszcze na niej pojawić.
Ciekawe jest przypomnienie niektórych wyborczych obietnic złożonych przez prezydenta – elekta, choć w sumie nie było ich tak dużo. O szeregu zapowiedzi wspomniał on w 7 problemowych artykułach opublikowanych w siedmiu głównych gazetach. Ale myślę o niektórych innych konkretach, plastycznie przypomnianych właśnie przez pismo “Kommiersant Włast”.
2012 r. – na mieszkania dla weteranów dodatkowo przeznaczy się 30 mld rubli
2013 r. – imigranci będą przed zarejestrowaniem zobowiązani do zdawania egzaminów z języka rosyjskiego, historii Rosji i literatury
2014 r. – dokonany będzie audyt wszystkich programów wyższego szkolnictwa zawodowego
2016 r. – państwo nie będzie miało udziałów kapitałowych w głównych niesurowcowych kompaniach i zmniejszy swój udział w kompaniach surowcowych
2017 r. – armia, która będzie liczyć 1 mln żołnierzy, będzie miała 700 tys. żołnierzy zawodowych
2018 r. – zarobki profesorów i wykładowców uczelni oraz lekarzy osiągną poziom 200% średniej pensji
2020 r. – nie będzie już Rosjan żyjących poniżej granicy ubóstwa. Średnia pensja realna zwiększy się o 1,6 – 1,7 razy i wzrośnie do poziomu 40 tys. rb miesięcznie (w cenach z 2011 r.). 60% obywateli będzie miało rozwiązany problem mieszkaniowy.
2022 r. – szkolnictwo matematyczne osiągnie najwyższy poziom na świecie. Armia uzyska najnowsze technologie i bronie (w tym 400 międzykontynentalnych rakiet balistycznych i 8 podwodnych rakietowych krążowników). Rosja przywróci swój prymat globalny w wielu podstawowych technologiach o charakterze wojskowym
2020 r. – całkowicie zostanie rozwiązany problem mieszkaniowy w skali kraju
2050 r. – ludność Rosji wzrośnie do 154 mln (obecnie ok. 141 mln.).
To są konkretne zapowiedzi, które stosunkowo łatwo będzie można zweryfikować.
prof. Tadeusz Iwiński, Poseł na Sejm RP Ziemi Warmińsko – Mazurskiej
Henryk Sienkiewicz mawiał, że „Państwa są jak dywany-potrzebują od czasu do czasu przetrzepania”. Ta maksyma odnosi się bez wątpienia i do innych struktur, w tym partii politycznych. Jeśli chodzi o Sojusz Lewicy Demokratycznej, to był on „przetrzepywany” kilka razy, a nierzadko sam za to odpowiadał. Nie zawsze bowiem (a z pewnością nie zawsze w porę) wyciągaliśmy wnioski z popełnianych błędów. Po największej naszej porażce wyborczej, w wyborach parlamentarnych z października 2011r., przyszedł czas na odzyskiwanie utraconego zaufania, co jest zawsze wyjątkowym wyzwaniem, gdyż traci się je łatwo, zaś odzyskuje powoli. Ten proces, w co wierzę, zaczął się od Krajowej Konwencji SLD w grudniu b.r., ale wymaga mozolnej kontynuacji. Jego efektem powinny stać się konsolidacja oraz stabilizacja socjaldemokratycznej formacji. Czytaj dalej
W niedzielę 26 sierpnia br. asics france na zaproszenie władz samorządowych powiatu gołdapskiego i gminy Banie Mazurskie przybył na Dożynki Powiatowe Poseł na Sejm RP prof. chaussure adidas Tadeusz Iwiński. Poseł w swym wystąpieniu podziękował za całoroczny trud rolnikom i ich rodzinom. nike soldes W bezpośrednich rozmowach zapoznał się z osiągnięciami poszczególnych sołectw powiatu i bolączkami codziennego życia mieszkańców. W poniedziałek 27 sierpnia br. W gołdapskim biurze parlamentarnym SLD prof. adidas ultra boost Tadeusz Iwiński od godziny 9.00 pełnił dyżur poselski. Zgłosiło się kilku mieszkańców z powiatu gołdapskiego, którzy w rozmowach indywidualnych poruszali zagadnienia: – obawy mieszkańców o miejsca pracy , niskie płace za wykonywaną pracę, – na opieszałość organów sprawiedliwości, – zamiar budowy ferm wiatrowych, – działalność lokalnej służby zdrowia. nike air presto Na zakończenie pobytu spotkał się z władzami Gołdapskiego SLD.
Hiszpanię (podobnie, jak kilka innych państw południa Europy) ogarnęła fala zimna, choć – z przesadą – określa się ją tu mianem „chłodu syberyjskiego”. Nie dotarła ona jednak do Andaluzji ani dosłownie (temperatura jest tu mimo wszystko dodatnia) ani w przenośni. Chodzi o trwający w stolicy tej prowincji Sewilli, od piątku do niedzieli (03-05 II), 38kongres Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE).
Odbywa się on po porażce wyborczej z listopada ub.r. (socjaliści rządzili ponad 7 lat) i po decyzji dotychczasowego lidera Jose Luisa Rodrigueza Zapatero (stał on na czele partii przeszło 11 lat) wycofania się z polityki (nie kandydował nawet do parlamentu). Wczoraj wygłosił – na swoiste pożegnanie – ponad godzinne przemówienie, w którym (nie uchylając się od odpowiedzialności za błędy) bronił swej polityki. Akcentował, iż Hiszpania przegrywa z kryzysem, ale potrafiła się obejść bez interwencji sił międzynarodowej finansjery. Mówił, że lewicy powinno chodzić nie tyle o pokonanie w przyszłości prawicowej Partii Ludowej, lecz o zwycięstwo w walce z kryzysem. Gdy krótko z Nim rozmawiałem wyglądał na zrelaksowanego.
Prawie półmilionowa PSOE to bez wątpienia najbardziej demokratyczna formacja polityczna w Hiszpanii. Dowiodła tego ogromnie zacięta, ale prowadzona w serdecznej atmosferze, batalia wyborcza o funkcję sekretarza generalnego partii. Stanęli do niej 60-letni Alfredo Perez Rubalcaba – dr chemii, były minister edukacji i nauki, potem spraw wewnętrznych, a do minionych wyborów I wicepremier i zarazem kandydat socjalistów na szefa rządu, oraz 41-letnia, dynamiczna i bardzo atrakcyjna, Carme Chacon, która była pierwszą w dziejach Hiszpanii kobietą-ministrem obrony. Przed 4 laty, pełniąc tę funkcję urodziła dziecko. Kandydowała pod hasłem :”Wprowadzić partię w nowe czasy”.
O skali zaciętości (oby nie podziałów wewnętrznych) świadczy wynik głosowania, ogłoszony dziś po południu. Spośród 956 delegatów Rubalcaba otrzymał 487 głosów, a Chacon-465. Nowy lider w swym wystąpieniu przed samym głosowaniem apelował o jedność PSOE, wskazując m.in., że Andaluzja (gdzie poparcie dla Chacon było dość wyraźne), to „stolica hiszpańskiego socjalizmu”. Ale niewątpliwą sensacją jest opowiedzenie się przez Rubalcabę za rewizją konkordatu z Watykanem. Tego nie proponował nawet Zapatero!
Niedługo, bo 25 marca b.r. w Andaluzji i Asturii odbędą się wybory lokalne i regionalne. Pokażą one, czy socjaliści hiszpańscy odzyskują swe pozycje!